Sztuczna inteligencja bez dwóch zdań zrewolucjonizowała marketing internetowy, oferując nam dzisiaj narzędzia, o których jeszcze dekadę temu mogliśmy jedynie pomarzyć. Wraz z tą ogromną popularnością pojawiło się jednak śmiertelne zagrożenie dla wielu biznesów: bezkrytyczna wiara w to, że AI jest w stanie samodzielnie i w pełnym zakresie zastąpić doświadczonego eksperta.

Eksperyment: Człowiek vs. Claude

Przeprowadziłem niedawno własny eksperyment. Doskonale pokazuje on obecne ograniczenia algorytmów i uświadamia, w którym miejscu maszyna przegrywa z człowiekiem.

Wziąłem na warsztat konto reklamowe Meta Ads jednego z naszych klientów. Postanowiłem podejść do tematu dwutorowo:

1. Najpierw przeprowadziłem audyt w 100% samodzielnie, bazując na swoim 14-letnim doświadczeniu w branży marketingowej.

2. Następnie, z czystej ciekawości, poprosiłem o dokładnie to samo model Claude, podając mu te same dane i parametry.

Efekt? Rekomendacje, które wypluła z siebie sztuczna inteligencja, na pierwszy rzut oka wyglądały imponująco. Wygenerowany raport był niesamowicie profesjonalny w odbiorze – oparty na twardych liczbach, pełen technicznych szczegółów i branżowego żargonu. Gdyby taki dokument trafił w ręce osoby bez głębszego doświadczenia, jej reakcja byłaby natychmiastowa: „Wow, to jest genialne, wdrażajmy te zalecenia od zaraz!”.

Jednak im dłużej wczytywałem się w analizę przygotowaną przez AI, tym mocniej rosło moje zdzwienie.

Pięknie opakowane błędy, czyli elokwentna halucynacja

Sztuczna inteligencja wykazała się całkowitym brakiem zrozumienia niuansów biznesowych oraz kontekstu analizowanej marki. Narzędzie popełniło kardynalne błędy, które dla wykwalifikowanego specjalisty są niedopuszczalne.

Po pierwsze, nastąpiło pomylenie kluczowych pojęć. AI bez mrugnięcia okiem pomieszało działania remarketingowe (docieranie do osób, które już znały markę) z prospectingiem (docieraniem do zupełnie nowych klientów).

Po drugie, pojawił się całkowity błąd w zrozumieniu celu kampanii. System alarmował o braku przychodów w kampaniach, które z założenia miały służyć wyłącznie do zbierania leadów (kontaktów), a nie do bezpośredniej sprzedaży.

To klasyczny i niezwykle jaskrawy przykład zjawiska, które w świecie technologii nazywamy halucynacją modelu językowego.

Ważna lekcja na przyszłość: AI potrafi pisać totalne głupoty, ale robi to w sposób niezwykle elokwentny, pewny siebie i przekonujący. Jeśli nie posiadasz odpowiedniej wiedzy, by zweryfikować te rewelacje, bezwiednie wprowadzisz swój biznes na minę.

Jak korzystać z AI z głową? Podstawowe zasady

Jaki jest więc ostateczny wniosek z tego starcia? Czy powinniśmy całkowicie odciąć się od algorytmów i wrócić do metod sprzed lat? Absolutnie nie. Kluczem do sukcesu jest jednak radykalna zmiana podejścia.

Zasada pierwsza: najpierw zbuduj własne know-how. Jeśli chcesz skutecznie analizować kampanie i optymalizować działania za pomocą AI, najpierw sam musisz posiadać solidną wiedzę. Tylko wtedy będziesz w stanie błyskawicznie wyłapać logiczne potknięcia maszyny.

Zasada druga: najpierw nakarm AI kontekstem. Sztuczna inteligencja nie domyśli się specyfiki Twojego biznesu. Zanim zlecisz jej jakiekolwiek zadanie audytowe czy strategiczne, musisz dostarczyć jej precyzyjną wiedzę o swoich celach. Bez solidnego kontekstu na wejściu, na wyjściu otrzymasz jedynie ładnie opakowane błędy.

Dopiero świadome połączenie ludzkiego doświadczenia z szybkością i mocą obliczeniową maszyny ma prawdziwy biznesowy sens. 

15 czerwca 2026 r. polski rynek handlu internetowego przejdzie jedną z najistotniejszych transformacji ostatniej dekady. Oficjalny start TikTok Shop w naszym kraju to moment, który jako właściciele marek, menedżerowie e-commerce i agencje digitalowe powinniśmy bacznie obserwować i – co ważniejsze – aktywnie wykorzystać.

Zakupy zintegrowane z rozrywką

Główną siłą nowej usługi jest maksymalne skrócenie ścieżki zakupowej, realizowane w ramach modelu „Watch it. Love it. Want it.”. Klienci będą mogli nabywać produkty bezpośrednio w trakcie oglądania materiałów wideo, bez konieczności opuszczania aplikacji i przechodzenia do zewnętrznych sklepów. Aby w pełni dostosować proces do lokalnych realiów i przyzwyczajeń polskich konsumentów, TikTok nawiązał strategiczną współpracę z liderami rynku: płatności będą obsługiwane przez BLIK-a, a za logistykę odpowiada InPost, oferujący dostawy do ponad 29 000 Paczkomatów.

Nowy model efektywnościowy i niskie koszty wejścia

Dla przedsiębiorców TikTok Shop oferuje bardzo atrakcyjne warunki na start – prowizja dla platformy przez pierwsze 90 dni ma wynosić zaledwie 2%. Co jednak kluczowe, zmienia się model współpracy z influencerami. Kończy się era płacenia wysokich stawek wyłącznie za zasięgi, które nie zawsze gwarantują zwrot z inwestycji (ROI). W nowym ekosystemie twórcy promują Twoje produkty, otrzymując wynagrodzenie bezpośrednio uzależnione od wygenerowanej sprzedaży w modelu afiliacyjnym. Całość wspierają zaawansowane narzędzia reklamowe, pozwalające na optymalizację kampanii pod kątem maksymalnej wartości zakupów i konwersji.

Potencjał mierzony w twardych danych

Wnioski płynące z rynków niemieckiego i brytyjskiego, gdzie usługa działa już od lat, wskazują na ogromne możliwości. Największą skuteczność wykazują sprzedażowe transmisje na żywo (live shopping), w przypadku których wskaźniki konwersji w globalnych benchmarkach sięgają od 9% do nawet 30%. Co istotne, prezentacja towaru na żywo pozwala lepiej poznać produkt, co skutkuje spadkiem liczby zwrotów średnio o 40%. Wiele marek dzięki sukcesowi na platformie zyskało tak dużą rozpoznawalność, że trafiło później do szerokiej dystrybucji w tradycyjnych sieciach handlowych.

Czym jest TikTok Shop i jak zmienia zasady gry?

TikTok Shop to natywny marketplace wbudowany bezpośrednio w aplikację TikTok. W przeciwieństwie do tradycyjnych sklepów internetowych czy marketplace’ów typu Allegro, gdzie klient przychodzi z intencją zakupu konkretnego przedmiotu, TikTok Shop operuje w modelu „discovery commerce”. Algorytm platformy podsuwa użytkownikowi produkty, o których ten jeszcze nie myślał, wywołując impuls zakupowy poprzez angażujący content wideo.

Platforma przekształca się z medium rozrywkowego w pełnoprawny ekosystem handlowy. Z perspektywy konsumenta oznacza to koniec frustrujących przekierowań do zewnętrznych witryn, długiego ładowania stron czy konieczności ponownego wpisywania danych do płatności. Wszystko dzieje się w obrębie jednego środowiska: od odkrycia, przez wybór produktu, po płatność i finalizację zamówienia.

Dlaczego Polska? Potencjał rynku i zachowania konsumentów

Polski rynek e-commerce w 2025 roku osiągnął wartość blisko 92 mld zł i wykazuje stałą tendencję wzrostową. Ponad 14,2 miliona aktywnych użytkowników TikToka w Polsce tworzy idealne środowisko do rozwoju handlu społecznościowego. Dane wskazują, że 55% użytkowników aktywnie poszukiwało na TikToku produktów, usług lub firm w ciągu ostatnich 30 dni.

Dla platformy Polska jest rynkiem priorytetowym również ze względu na dojrzałość infrastruktury. W przeciwieństwie do krajów, gdzie budowa sieci logistycznej była wyzwaniem, w Polsce TikTok Shop może polegać na istniejących, doskonale rozwiniętych usługach. Integracja z InPostem i BLIKiem nie jest tylko kwestią wygody – to kluczowy element budowania zaufania konsumentów, dla których Paczkomat i płatność kodem są synonimem bezpiecznych i szybkich zakupów.

Fundamenty sukcesu: BLIK i InPost

Współpraca z InPostem to dla użytkowników gwarancja dostawy do jednego z 29 000 automatów paczkowych dostępnych 24/7. Dla sprzedawców oznacza to zaufanego partnera, który realizuje przesyłki terminowo i w sposób, do którego polski konsument jest przyzwyczajony.

Równie istotna jest integracja z BLIKiem. Według danych, metoda ta odpowiada za ponad 70% transakcji płatniczych w polskim e-commerce. Umożliwienie płatności BLIKiem w ramach TikTok Shop od pierwszego dnia działalności jest sygnałem dla polskich kupujących, że platforma traktuje ich rynek poważnie i rozumie ich nawyki zakupowe.

TikTok Shop dla sprzedawców: od rejestracji do sprzedaży

Proces wejścia na TikTok Shop jest zautomatyzowany, ale wymaga przejścia przez weryfikację. Firmy zarejestrowane w Polsce mogą zgłaszać swoje zainteresowanie poprzez platformę sprzedawcy TikTok Shop.

Kluczowe informacje dla sprzedawców:

Potęga afiliacji: armia twórców pracująca dla Twojej marki

Największa przewaga TikTok Shop nad tradycyjnymi marketplace’ami tkwi w programie afiliacyjnym. Zamiast samodzielnie tworzyć cały content reklamowy, marki mogą uruchomić system, w którym zewnętrzni twórcy (affiliates) promują produkty i zarabiają prowizję wyłącznie od faktycznej sprzedaży.

Dla marki oznacza to:

Strategia „Sell Across Europe”: Twój sklep bez granic

Jedną z najważniejszych funkcji dla polskich przedsiębiorców jest opcja „Sell Across Europe”. Rejestrując się w Polsce, sprzedawcy zyskują automatyczny dostęp do sprzedaży w Austrii, Belgii i Holandii (a w przyszłości być może na innych rynkach UE). Platforma oferuje narzędzia do lokalizacji opisów produktów i zarządzania logistyką na wielu rynkach jednocześnie. To szansa na ekspansję zagraniczną przy minimalnych barierach wejścia, szczególnie dla marek z branży modowej, kosmetycznej czy lifestyle’owej.

Wyzwania operacyjne: logistyka, zwroty i prawo

Mimo ogromnego potencjału, TikTok Shop nie jest rozwiązaniem „bezobsługowym”. Eksperci przestrzegają, że sukces w social commerce wymaga doskonałej integracji marketingu z logistyką.

Kluczowe wyzwania:

Jak przygotować się na 15 czerwca? (Plan działania)

Przygotowania do startu w Polsce powinny obejmować kilka kluczowych kroków:

1. Audyt oferty produktowej: Wybierz produkty, które najlepiej prezentują się w wideo (np. demo użycia, szybki efekt przed/po).
2. Optymalizacja contentu: Przejdź z klasycznego modelu reklamy („kup teraz”) na model oparty na scenariuszach użycia, opiniach i autentyczności.
3. Weryfikacja logistyki: Upewnij się, że Twój system magazynowy jest gotowy na integrację z partnerami TikTok Shop.
4. Rekrutacja twórców: Zacznij mapować twórców w swojej niszy, z którymi chciałbyś nawiązać współpracę w ramach programu afiliacyjnego.
5. Rejestracja: Zgłoś swoje zainteresowanie poprzez oficjalne kanały TikToka, aby otrzymać dostęp do panelu sprzedawcy jak najwcześniej.

Podsumowanie

Nadchodząca zmiana głęboko przekształci polski e-commerce. TikTok Shop to nie tylko kolejny kanał sprzedaży, ale zupełnie nowa filozofia interakcji z klientem, w której kreatywność staje się bezpośrednim paliwem dla wzrostu przychodów. Jeśli widzisz w tym rozwiązaniu potencjał dla swojej firmy, warto działać już teraz, aby być w gronie pierwszych marek, które w pełni wykorzystają „moment zero” polskiego TikTok Shopu.

Jeśli potrzebujesz dalszych wskazówek dotyczących optymalizacji swojego sklepu pod kątem social commerce lub wdrożenia zapraszamy na https://tiktokshop.socialmedianow.pl

​​

Często słyszysz, że w przypadku rolek najważniejszy jest tzw. hook, przyciągający uwagę w pierwszych sekundach nagrania.

To właśnie ten krótki moment decyduje o tym, czy użytkownik zatrzyma się przy Twoim materiale, czy przesunie go dalej.

Jednak samo uświadomienie sobie wagi otwarcia to dopiero połowa sukcesu. Prawdziwym wyzwaniem jest wybór tego jednego, najskuteczniejszego pomysłu, gdy w głowie mamy ich kilka.

Zamiast polegać na intuicji, warto postawić na twarde dane. Istnieje sprawdzony sposób na zweryfikowanie skuteczności materiału jeszcze przed jego oficjalną publikacją na profilu.

Metoda czterech kroków: Od pomysłu do pewności

Zdradzę Ci sposób, z którego sami korzystamy. Oto jak w praktyce wygląda profesjonalne testowanie wersji wideo:

Przygotowanie wariantów: Nagraj dwie lub trzy wersje tej samej rolki, różniące się jedynie hookiem. Reszta materiału może pozostać bez zmian – testujemy tylko to, co dzieje się w pierwszych sekundach.

1. Przygotowanie wariantów: Nagraj dwie lub trzy wersje tej samej rolki, różniące się jedynie hookiem. Reszta materiału może pozostać bez zmian – testujemy tylko to, co dzieje się w pierwszych sekundach.
2. Kampania w Menedżerze Reklam: Stwórz niewielką kampanię reklamową, wykorzystując przygotowane wersje. Kluczowe jest to, że te filmy nie pojawią się na Twoim profilu – trafią wyłącznie do wybranej grupy odbiorców testowych jako tzw. dark posty.
3. Analiza kluczowego wskaźnika: Po zebraniu pierwszych danych porównaj wyniki. Najważniejszym parametrem dla algorytmu, na który musisz zwrócić uwagę, jest „średni czas oglądania”.
4. Publikacja zwycięzcy: Na swój profil wrzuć tę wersję, która w testach płatnych osiągnęła najlepsze rezultaty.


Dlaczego warto zainwestować w testy?
Można zadać pytanie: po co wydawać pieniądze na kampanię, skoro platformy oferują darmowe rozwiązania, takie jak „rolki próbne”? Choć darmowe metody istnieją, mają one swoje ograniczenia: ich zasięg bywa niski, co sprawia, że próba badawcza nie zawsze jest miarodajna.


Nawet niewielka kwota zainwestowana w kampanię testową (nawet rzędu kilkudziesięciu złotych) daje znacznie większą pewność. Dzięki temu decyzja o publikacji nie opiera się na przeczuciach, ale na konkretnych liczbach, co w dłuższej perspektywie przekłada się na lepsze zasięgi organiczne i budowanie silniejszej marki.

Scenariusz jest zawsze podobny: poświęcasz kilka dni na wymyślanie scenariusza, nagrywasz dziesiątki dubli, montujesz materiał do późnej nocy… a po publikacji widzisz marne 200 wyświetleń. Brzmi znajomo? Takie sytuacje są frustrujące i potrafią skutecznie zniechęcić do tworzenia treści nawet najbardziej wytrwałych twórców.

Na szczęście w świecie Meta nie musisz polegać wyłącznie na łaskawości algorytmu. Istnieje proste rozwiązanie, które sprawi, że Twoje treści będą pracować na Ciebie codziennie – przez miesiące, a nawet lata.

Pułapka organicznych zasięgów

Większość z nas żyje w ciągłym napięciu: czy tym razem algorytm mnie poniesie? Kiedy Rolka umiera po 24 godzinach, czujemy, że nasza praca poszła na marne. A przecież ten materiał wciąż jest wartościowy dla osób, które go jeszcze nie widziały!

Zamiast pytać czy dojdziesz do miliona wyświetleń, zacznij pytać kiedy to nastąpi. Kluczem jest zmiana myślenia z jednorazowej publikacji na stały proces docierania.

Strategia: Nie obejrzeli, a powinni

Jako agencja ze statusem Meta Business Partner, często rekomendujemy klientom proste, ale genialne ustawienie w systemie reklamowym. Pozwala ono na stworzenie grupy odbiorców, którzy nie widzieli jeszcze Twojego filmu, przy jednoczesnym dbaniu o to, by nie zamęczać tych, którzy już go znają.

Jak to zrobić technicznie?

Wykluczenie: W menedżerze reklam wykluczasz osoby, które obejrzały już co najmniej 75% Twojej Rolki.

Targetowanie: Określasz nową grupę docelową.

Ciągłość: Reklama działa w tle, codziennie wyłapując nowe osoby.

Efekt skali za cenę jednej kawy

Twoja Rolka może pracować każdego dnia za symboliczne 5 złotych dziennie. Budżet wielkości jednej kawy tygodniowo pozwala na systematyczne budowanie zasięgów.

Dlaczego warto wdrożyć to już dziś?

Długowieczność treści: Nagrywasz raz, a korzystasz z efektów przez lata.

Spokój ducha: Zdejmujesz z siebie presję gonienia za kaprysami algorytmu.

Efektywność biznesową: Twoja marka buduje rozpoznawalność w tle.

Warto nauczyć się obsługi systemu reklamowego choćby dla tego jednego ustawienia.

PS Tego typu konkretne tematy i rozwiązania omawiamy oraz ustawiamy na szkoleniu Instagram & Facebook Pro: https://fbpro.socialmedianow.pl
Małe grupy, praca na przykładach uczestników i certyfikat po zakończeniu – warto wziąć udział.

Stało się to, o czym do niedawna jedynie spekulowano. Agent AI w systemie Mety (na Instagramie i Facebooku) potrafi już niemal samodzielnie skonfigurować kampanię reklamową. Jako użytkownik nie musisz nawet otwierać skomplikowanego interfejsu Menedżera Reklam. Wystarczy wpisać odpowiedni prompt, a sztuczna inteligencja wejdzie do systemu, wyklika niezbędne ustawienia, a nawet wygeneruje grafiki i teksty.

Choć na ten moment rozwiązanie to miewa swoje humory – potrafi się zaciąć, a estetyka generowanych obrazów pozostawia wiele do życzenia – tempo rozwoju technologii sugeruje, że te błędy zostaną szybko wyeliminowane.

Pułapka „całkowitej automatyzacji”

Wielu branżowych ekspertów wieszczy dziś koniec tradycyjnego marketingu, twierdząc, że skoro AI robi wszystko, to rola człowieka została „pozamiatana”. Słyszymy głosy, że nie ma już sensu zajmować się ustawianiem reklam, bo algorytm i tak zrobi to lepiej.

Jako praktyk prowadzący agencję social media od trzynastu lat, patrzę na to z innej perspektywy. Moim zdaniem Ci, którzy wróżą zmierzch roli specjalisty, bardzo się mylą.

Paradoks dostępności: Im łatwiej, tym trudniej.

Wprowadzenie asystentów AI spowoduje, że reklam będzie w sieci znacznie więcej. Próg wejścia drastycznie spadnie – osoby, które do tej pory nie miały wiedzy, czasu na naukę lub budżetu na agencję, teraz zaczną masowo tworzyć kampanie za pomocą kilku kliknięć.

Warto jednak pamiętać o kluczowej zasadzie:

System reklamowy Mety działa jak aukcja. Firmy konkurują o ograniczoną
przestrzeń i uwagę użytkownika.

To oznacza, że choć samo stworzenie kampanii stanie się banalnie proste, to sprawienie, by była ona skuteczna, stanie się trudniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Poprzeczka idzie w górę, a konkurencja o uwagę odbiorcy drastycznie rośnie.

Trzecia droga: AI + Twoje Know-how

W dobie powszechnej automatyzacji, kluczową przewagą nie będzie sam dostęp do AI, ale umiejętność wyciągania wniosków i dodawania własnej strategii do tego, co serwuje algorytm.

Technologii nie da się zatrzymać i walka z nią jest skazana na porażkę. Prawdziwym zwycięzcą będzie jednak ten, kto potraktuje agenta AI jako sprawnego asystenta, a nie jako jedynego decydenta w firmie. Dzięki połączeniu potęgi obliczeniowej algorytmów z Twoim unikalnym doświadczeniem, zawsze będziesz o krok przed konkurencją, która zaufała wyłącznie automatom.

Czy jesteś gotowy na to, aby Twój asystent AI zaczął dla Ciebie
pracować, czy pozwolisz mu przejąć stery bez nadzoru?


PS Tego typu konkretne tematy i rozwiązania omawiamy oraz ustawiamy na szkoleniu Instagram & Facebook Pro: https://fbpro.socialmedianow.pl
Małe grupy, praca na przykładach uczestników i certyfikat po zakończeniu – warto wziąć udział.

Stanowisko ⏩ New Business Manager
Gdzie? ⏩ Zdalnie/Kraków

TWÓJ ZAKRES OBOWIĄZKÓW:

🚀 pozyskiwanie nowych klientów zgodnie z wytycznymi agencji oraz własnego doświadczenia (prospecting),
🚀 pozyskiwanie zapytań ofertowych, obsługa zapytań, negocjowanie,
🚀 tworzenie ofert i prezentacji, 
🚀 dopasowanie ofert pod potrzeby klienta,
🚀 umawianie i prowadzenie rozmów telefonicznych oraz spotkań online z potencjalnymi klientami
🚀 ustalanie warunków współpracy z klientami,
🚀 przygotowanie i finalizowanie umów,
🚀 współpraca z Office Managerem – płatności, faktury, windykacja,
🚀 wsparcie posprzedażowe, 
🚀 współpraca z Zespołem,
🚀 budowanie pozytywnych relacji ze stałymi klientami,
🚀 dbanie o wizerunek firmy wśród klientów,
🚀 regularne prowadzenie CRM.

APLIKUJ DO NAS JEŻELI:

👉 posiadasz minimum rok doświadczenia na podobnym stanowisku, 
👉 cechuje Cię bardzo dobra organizacja pracy, terminowość, duża samodzielność i  proaktywność – poszukiwanie i proponowanie nowych rozwiązań 
👉 masz bardzo dobrze rozwinięte zdolności komunikacyjne i łatwo nawiązujesz kontakt z innymi, 
👉 jesteś na bieżąco z social mediami i czujesz się w tematach marketingowych,
👉 znasz i korzystasz z narzędzi takich jak Sellizer, Pipedrive, lub innych analogicznych narzędzi pracy New Businessa.

MILE WIDZIANE: 

👉 język angielski na poziomie minimum B2

CO DLA CIEBIE PRZYGOTOWALIŚMY:

🔸 UZ lub B2B
🔸 Stawka: 5000 – 7000 netto
🔸 Miejsce pracy, w którym będziesz się czuł/a częścią zespołu.
🔸 Kartę MultiSport.
🔸 Elastyczny czas pracy.
🔸 Wewnętrzne szkolenia.
🔸Pracę zdalną ze spotkaniami w biurze ok. raz na miesiąc. 

📧 Napisz do nas na: [email protected]

Jeśli przeglądasz TikToka i Rolki nie tylko dla rozrywki, ale żeby analizować pomysły, kadrowanie, montaż i sposób prowadzenia narracji – a do tego masz już doświadczenie w tworzeniu materiałów wideo – to szukamy właśnie Ciebie.

Jako agencja, która tworzy nowoczesny content dla marek, poszukujemy osób do współpracy przy projektach na terenie całej Polski. Osób kreatywnych, samodzielnych i świadomych trendów, które potrafią nie tylko nagrywać, ale też myśleć jak twórcy.

Jeśli to o Tobie, napisz do nas na na IG lub adres [email protected], a w treści wiadomości podaj:

Nie wymagamy pełnego portfolio, ale pokaż nam swój styl i umiejętności – liczy się jakość i pomysłowość.

Rok 2027, powiadomienie od asystenta AI na Instagramie: „Zamówiłem Ci najlepszą pizzę w mieście. Jest w drodze. 99 procent osób podobnych do Ciebie było zadowolonych z zakupu. Smacznego!”

Sztuczna inteligencja od lat, stopniowo przejmuje przeróżne decyzje, które kiedyś podejmowaliśmy sami. Najlepszą trasę wyznacza Google Maps, utwory wybiera Spotify, treści, które czytamy i oglądamy selekcjonują algorytmy Instagrama, Facebooka, czy TikToka.

Tam, gdzie teoretycznie wciąż decydujemy sami – na przykład co obejrzeć na Netflixie lub kupić na Allegro – algorytmy służą pomocą i sugerują kolejne filmy lub produkty.

W przyszłości, zamiast ograniczać się do rekomendacji, będą dokonywać zakupów za nas.

Tak naprawdę to już się dzieje.

W listopadzie 2024 Perplexity udostępniło (w USA) usługę “Shop with Pro”, czyli wirtualnego doradcę zakupowego zintegrowanego z wyszukiwarką AI. Perplexity potrafi na podstawie polecenia użytkownika przeszukać wiele sklepów pod kątem podanych kryteriów (np. „znajdź zimową kurtkę do 800 zł z dostawą w 2 dni”), a następnie automatycznie sfinalizować zakup wybranego produktu z użyciem zapisanej karty płatniczej.

Również Amazon wprowadził już na niektórych rynkach asystenta Rufus, umożliwiającego przeszukiwanie oferty, porównywanie produktów i uzyskiwanie rekomendacji zakupowych. Potrafi on odpowiadać na pytania typu: „Poleć prezent dla dziecka <5 lat” albo „Porównaj różne rodzaje ekspresów do kawy”. Usługa szybko zyskała popularność – w ciągu kilku miesięcy użytkownicy zadali Rufusowi dziesiątki milionów pytań.

Agenci AI od Mety lub TikToka mogą pójść znacznie dalej i tym samym zrewolucjonizować (lub zlikwidować) branżę reklamową.

SociaAI media

Algorytmy social mediów wiedzą o użytkownikach wystarczająco dużo, by oszczędzić nam wysiłku związanego z wyszukiwaniem oraz porównywaniem ofert i podjąć decyzję za nas. Nie tylko w przypadku zamówienia pizzy.

Wyobraźmy sobie przyjaznego agenta AI, który np. w systemie Mety pozwoli:

1. Wybrać obszary, w których pomoże nam w decyzjach zakupowych. Żywność, rozrywka, a może podróże lub elektronika?

2. Określić budżet miesięczny lub roczny.

3. Podać najważniejsze kryteria, którymi ma się kierować i określić co jest dla nas ważne przy wyborze.

Następnie – w wersji podstawowej – agent wyszuka produkty, usługi i zaczeka na zatwierdzenie zakupów przez nas. W wersji zaawansowanej dokona zakupów samodzielnie i pozwoli zrezygnować, gdyby część z nich nie przypadła nam do gustu.

Usługa dla konsumentów będzie bezpłatna. Przedsiębiorca-sprzedawca zapłaci natomiast wyłącznie prowizję od transakcji, którą wygenerował algorytm AI.

Taka wizja jest technicznie możliwa już dziś, co udowadniają także rozwiązania „agentic” od Open AI (Operator) i ich chińskich konkurentów (Manus). Jej urzeczywistnienie wydaje się tylko kwestią czasu. Najciekawsze będą konsekwencje dla platform takich jak Meta, dla reklamodawców (przedsiębiorców i agencji) oraz dla samych konsumentów.

1. Perspektywa Mety

Meta nie jest jedną korporacją, która mogłaby wprowadzić tego typu rozwiązanie, ale skupmy się na niej ze względu na szeroki zasięg, wiedzę o miliardach użytkowników oraz interes biznesowy, który może taką decyzję uzasadnić.

Wg EMARKETER Meta posiada 21,3 proc. udziału w amerykańskim rynku reklamy internetowej (dane z 2024). 25,6 proc. posiada Google, 13,9 proc. Amazon. (https://www.marketingcharts.com/…/us-digital-ad-spend…)

21,3 proc. to dużo, ale mniej niż 35,2 proc., które przypada łącznie na dwóch głównych konkurentów. Google i Amazon mają nad Metą istotną przewagę: to tam użytkownicy wchodzą w celach zakupowych. Facebook i Instagram pozostają natomiast platformami „discovery”- nie wchodzimy na nie, gdy chcemy coś natychmiast kupić, choć oczywiście możemy tam produkty i usługi odkryć.

Inteligentny asystent, który oszczędzi użytkownikom czasu poświęconego na przeszukanie Googla, Amazona (czy Allegro) może spowodować, że FB&IG stanie się miejscem gdzie konsumenci wchodziliby po zakupy i gdzie dochodziłoby do transakcji – byłyby platformami „commerce” z prawdziwego zdarzenia. A to oznaczałoby zaznaczenie swojej pozycji w tej części tortu reklamowego, w której Meta – mimo prób – nie była dotąd obecna.

Na korzyść zmieniłaby się też narracja Mety skierowana do przedsiębiorstw: „Gdzie indziej płacisz za wyświetlenia reklam. U nas tylko za sprzedaż – za wygenerowane transakcje”.

Oczywiście takie rozwiązanie to rewolucja, więc niosłoby ze sobą także ryzyka. Biznes Mety prawie w 100 proc. opiera się na przychodach z reklam, dlatego nowość byłoby testowana stopniowo, na małych grupach użytkowników, potem na wybranych rynkach. To jednak standard, a potencjalne zrewolucjonizowanie rynku reklamy może skutecznie zmotywować do podjęcia ryzyka.

Co więcej może okazać się, że Meta nie będzie mieć wyboru, jeśli podobne rozwiązania wprowadzą TikTok, Google, czy OpenAI.

2. Perspektywa reklamodawców

Jeśli tego typu rozwiązania faktycznie się upowszechnią, przedsiębiorców czeka zmiana, którą trudno porównać z czymkolwiek co działo się w ostatnich latach.

Gdyby coraz większa liczba klientów oddawała decyzje o swoich zakupach asystentom AI, żadne reklamy ani programy do ich tworzenia nie miałyby sensu: po co wydawać pieniądze na kampanie, skoro klienci nie zwracają na nie uwagi, bo nie podejmują już decyzji samodzielnie.

Nowy mechanizm pozyskiwania klientów byłby dla przedsiębiorców kuszący. Zazwyczaj deklarują oni, że chętnie rozliczaliby się „tylko za sprzedaż”, a w tym systemie płaciliby wyłącznie prowizję od wygenerowanych przez AI transakcji.

Jednak długofalowe konsekwencje okazałyby się negatywne: klienci byliby mniej lojalni – podejmując decyzje algorytm nie kierowałby się lojalnością. Zamiast tego, podobnie jak dziś decyduje o tym jakie treści w social mediach wyświetlać, brałby pod uwagę setki niejasnych „sygnałów” I na ich podstawie podejmowałby decyzje o zakupie. Cały obszar budowania relacji z klientami stanąłby pod znakiem zapytania. Po co to robić, skoro algorytm i tak ma swoje kryteria?

W teorii konsumenci mogliby wpływać na decyzje algorytmu, w praktyce skończyłoby się jak z konsumowaniem treści w social mediach. Dopóki są zadowoleni z efektu, a AI pozwala im odkrywać ciekawe nowości, pozwalają systemowi działać. Dla przedsiębiorcy oznacza to nieprzewidywalność.

Wyzwaniem mogłyby też być wahania wielkości sprzedaży – ewentualne zmiany w algorytmach wpływałyby już nie tylko na zasięgi postów, ale i bezpośrednio na przychody („Czy Wam też spadła sprzedaż o 90 procent? Instagram chyba znów coś zmienił w algorytmie…”).

Co zrobić, żeby się przed taką ewentualnością zabezpieczyć? Zmian technologicznych nie da się zatrzymać, ale można działać zawczasu:

Budować społeczność, lojalność i markę dziś, by przynajmniej częściowo zatrzymać ewentualny odpływ klientów w przyszłości. Jeśli klient wyraźnie zaznaczy, że chce kupować od marki X, AI prawdopodobnie to zrobi.

Zdobyć jak największy udział w rynku póki jeszcze jest czas. Korzystać z systemów reklamowych na poziomie zaawansowanym i póki to możliwe nie oddawać pełnej kontroli nad kampaniami automatom i algorytmom.

Stawiać na markę osobistą, bo trudniej zastąpić ją alternatywą wybraną przez AI.

Samodzielnie stworzyć własnego agenta AI, który zapewni dodatkową wartość klientom firmy, zamiast biernie czekać aż rozwiązania big-techów wywrócą działalność do góry nogami.

Ewentualnie szykować się do otwarcia agencji AIO (AI Optimisation), która będzie pomagała firmom sprostać wymaganiom algorytmów i spowodować, by częściej kupowały ich produkty.

3. Perspektywa konsumentów

Pomimo początkowych obaw, czy krytyki związanej z obawami o prywatność („teraz już naprawdę algorytmy będą nas znać lepiej niż my sami”) rozwiązanie miałoby szansę się przyjąć.

Zacznie się zapewne od małych zmian, czyli rekomendowania zakupów, skończy na ich dokonywaniu bez pytania.

Dla użytkownika to przede wszystkim wygoda, brak konieczności samodzielnego porównywania wielu opcji i „tracenia czasu” na research.

Agenci AI nie będą też od razu tak samo popularni we wszystkich kategoriach zakupowych. Łatwiej przekażemy AI decyzje dotyczące doboru posiłków w ramach diety, książek które warto przeczytać, czy nawet podróży, które warto zaplanować. Trudniej przyjdzie nam to w przypadku zakupu mieszkania, czy samochodu. Do momentu, w którym znajomi nie zaczną się chwalić, że czegoś takiego i w takiej cenie nigdy w życiu sami by nie znaleźli.

Z pewnością nie wszyscy konsumenci będą gotowi na takie rozwiązanie. Część pozostanie przy „tradycyjnym” podejmowaniu decyzji zakupowych. Prawdopodobnie będą jednak musieli za ten luksus dopłacić: big-techy wymuszą na sprzedawcach niższe ceny, żeby dodatkowo zwiększyć atrakcyjność swoich asystentów, więc klienci kupujący gdzie indziej-samodzielnie zapłacą więcej (już dziś dopłacamy za możliwość wyboru dań w cateringu dietetycznym, czy za szytą na miarę ofertę w biurze podróży, która będzie czymś więcej niż typowe all-inclusive). Zakupy bez AI staną się fanaberią dla nielicznych.

To czym większość osób nie będzie sobie zaprzątać głowy to fakt, że docelowo AI może przejąć za nas wszystkie decyzje, które podejmujemy w naszym życiu. Od wyborów zakupowych już nie aż tak daleko do wyborów kandydatów politycznych albo partnera życiowego. Jeszcze do niedawna uważało się, że „życie to sztuka podejmowania decyzji”. Pytanie ile z nich faktycznie chcemy oddać?

Piotr Chmielewski

CEO Social Media Now

PS Artykuł przeleżał „w szufladzie” prawie rok i mam poczucie, że to już najwyższy czas go opublikować (po drobnych aktualizacjach), bo w związku z rozwojem agentów AI za chwilę będzie to rzeczywistość, a nie futurystyczna wizja.

PS2 Mamy 2025 więc myślę, że trzeba dodać: tekst jest napisany w całości przeze mnie, jedynie przykłady PerplexityAI i Amazon Rufus dostarczył – nomen omen – agent „Deep research” od OpenAI.


Stanowisko ➡️ Social Media Specialist Junior/Mid
Gdzie? ➡️ Zdalnie

TWÓJ ZAKRES OBOWIĄZKÓW:
🚀Tworzenie contentu w mediach społecznościowych.
🚀Tworzenie harmonogramu treści.
🚀Planowanie i tworzenie reklam w kanałach reklamowych Facebook & Instagram Ads.
🚀Tworzenie planów reklamowych i lejków sprzedażowych dla klientów.
🚀Optymalizacja reklam i stała praca nad poprawą wyników.
🚀Kontakt z klientem (głównie mailowy, telefoniczny, online’owy).
🚀Comiesięczne raportowanie wyników.
🚀Moderacja treści w social mediach.
🚀Zlecanie projektów graficznych i stała współpraca z grafikami.
🚀Kontakt z team leaderem i pozostałymi specjalistami.

MILE WIDZIANA
👉Znajomość innych systemów reklamowych, np. LinkedIna, Pinteresta czy TikToka.

APLIKUJ DO NAS JEŻELI:
👉Posiadasz minimum rok doświadczenia na podobnym stanowisku.
👉 Masz niekonwencjonalne pomysły, lekkie pióro i posługujesz się nienaganną polszczyzną.
👉Jesteś na bieżąco z social mediami.
👉Wiesz o istnieniu piksela Facebooka i potrafisz przetestować w nim zdarzenia.
👉Potrafisz tworzyć kampanie z katalogiem produktów i wiesz jak działa remarketing dynamiczny.
👉Masz doświadczenie w tworzeniu kampanii z celem „Konwersje”.
👉Znasz pojęcie ROASU.😉

CO DLA CIEBIE PRZYGOTOWALIŚMY:
🔸 Miejsce pracy, w którym będziesz się czuł/a częścią Zespołu.
🔸 UZ lub B2B
🔸 Stawka: 4000-6000 zł netto.
🔸 Team Leadera, który będzie aktywnie wpływał na Twój rozwój.
🔸 Kartę MultiSport.
🔸 Elastyczny czas pracy.
🔸 Wewnętrzne szkolenia.
🔸 Pracę w 100% zdalną.

Aplikuj ▶️ [email protected]

Cenię materiały, które publikuje Paweł Tkaczyk, więc z zaciekawieniem obejrzałem wczorajszy „Koniec epoki guzika <<Obserwuj>>”. Zgadzam się co do diagnozy, opisu tego, jak zmieniły się social media. Nie zgadzam się co do wniosków i rekomendacji. Uważam, że niektóre z nich – jeśli zostałyby wdrożone – byłyby wręcz dla marek szkodliwe. Dlatego zdecydowałem się opublikować polemikę.

Wideo zaczyna się dobrze: zasady docierania do odbiorców w social mediach faktycznie się zmieniają. Algorytmy przejmują władzę. Coraz mniejsze znaczenie ma to, kto obserwuje profile marek, bo i tak to algorytmy lepiej wiedzą, co komu wyświetlać. Trudniej docierać do Obserwujących, łatwiej do nowych osób. A to wszystko wina/zasługa TikToka, który jako pierwszy wprowadził ten mechanizm i inni poszli za jego przykładem. Co do tego pełna zgoda. Dalej jednak zaczynają się schody. Skupię się na trzech.

1. TEZA z nagrania: skoro to algorytm zdecyduje, jakie treści pokazać, osłabi się relacja odbiorców z markami i twórcami. Z czasem ich pozycja w social mediach będzie tak słaba, jak pozycja sprzedawców na Allegro, gdzie nie przywiązujemy się do konkretnych sprzedawców – liczy się produkt i wygodny zakup.

Cytat z nagrania: „…sprzedawcy na Allegro są wzajemnie wymienialni. W epoce „For you page” (zakładka „Dla Ciebie” na TikToku, czy IG – przyp. PC) twórcy internetowi będą wzajemnie wymienialni, zdani jeszcze bardziej na łaskę algorytmów. I tak jak Allegro nie jest miejscem do budowania marki, tak samo sieci społecznościowe niedługo przestaną być miejscem do budowania marki.”

Polemika:

To, że „guzik Obserwuj” będzie miał mniejsze znaczenie i że o tym, co zobaczą odbiorcy, zadecyduje algorytm, nie oznacza, że pozycja marek w SM będzie tak słaba jak pozycja sprzedawców na Allegro.

Różnica pomiędzy Allegro a SM jest fundamentalna: na Allegro użytkownik wchodzi po to, by tu i teraz kupić produkt. Porównać opcje i podjąć decyzję. Nie wchodzi po to, by budować relację ze sprzedającymi.

W social mediach przeciwnie: odbiorcy nie wchodzą tam dlatego, że mają natychmiastową potrzebę zakupową. Są za to gotowi obserwować działania firm/twórców i z czasem poczuć, że mogą zaufać/polubić ich na tyle, by zdecydować się na zakup.

Allegro nigdy nie było i nie będzie miejscem budowania marki. Social media w przewidywalnym okresie nim pozostaną. Budowanie społeczności/zdobywanie zaufania nadal będzie działać, tylko na zmodyfikowanych zasadach.

✅ Docieranie do Obserwujących mimo wszystko wciąż będzie możliwe (kanały nadawcze, Stories, mailingi w Messengerze, opcja Ulubione itd.).

✅ Docieranie do nowych osób będzie łatwiejsze. Algorytmy pozwalające bezpłatnie dotrzeć do nowych osób, które nie obserwują jeszcze marki, z oczywistych powodów są też szansą. Zasięgi spadały od lat, teraz pojawia się pierwsza od dawna realna perspektywa, żeby to odwrócić.

Więź między twórcą a użytkownikiem nie musi się więc osłabić. Przeciwnie: niektóre społeczności – dzięki większym bezpłatnym zasięgom – będą rozwijać się „na sterydach”.

2. TEZA z nagrania: Markom i twórcom dodatkowo zaszkodzi fakt, że wkrótce nie będziemy zwracali uwagi, od kogo – od jakiej marki lub twórcy – pochodzą treści. Zamiast tego będziemy postrzegać content jako treści z TikToka czy z Instagrama.

Cytat z nagrania: „Takie podejście do algorytmu sprawia, że ani <<kto>>, ani <<co>> nie są już ważne. Koronnym argumentem kierowania uwagi jest <<gdzie>>, a to gdzie? brzmi: <<na TikToku, na Instagramie>>, a nie na TikToku Justina Biebera, czy na Instagramie Żabki.”

Polemika:

Trudno wyobrazić sobie, żeby fani artysty przekierowali swoje emocje wobec niego na emocje wobec TikToka, a hejterzy Żabki swój hejt kierowali na Instagram, a nie na Żabkę. Kryzys Żabki zawsze będzie kryzysem Żabki, a nie kryzysem IG. Sukces nowego teledysku Biebera zawsze będzie sukcesem jego, a nie TikToka.

Niezależnie od technikaliów, od tego jak aktualnie działają algorytmy, w social mediach faktycznie nawiązujemy relacje z konkretnymi osobami czy markami. I właśnie dlatego nie można socjali stawiać w jednym rzędzie z Allegro.

3. TEZA/rekomendacja z nagrania: należy skupić się na własnych kanałach, social media traktować jako miejsce do wyświetlania reklam i kierować z nich do siebie.

Cytat z nagrania: „Jak budować markę? (…) Dokładnie tak samo, jak budują ją sprzedawcy na Allegro. Zabierają się z Allegro i budują własny sklep. Bo tam mają pełną kontrolę nad tym, które produkty są pokazywane czy promowane. Chcesz budować społeczność wokół swojej marki? (…) Twórz tę społeczność we własnej przestrzeni, którą kontrolujesz. Używaj mediów społecznościowych jako platformy reklamowej.”

Polemika:

Obserwuję dyskusję o social mediach i staram się w niej uczestniczyć od lat. To nie są nowe argumenty. W podobnej formie pojawiają się, w różnych źródłach, od dawna.

„Buduj własną listę mailingową”, „social media są tylko źródłem ruchu, służą by kierować do siebie, na swojego bloga” – marketingowcy dobrze znają ten tok myślenia.

Wcześniej mówiło się jeszcze „odbiorcy wchodzą do SM tylko i wyłącznie po rozrywkę, na pewno nie będą zainteresowani treściami merytorycznymi, Facebook nie sprzedaje…” Na szczęście przynajmniej tę ostatnią teorię mamy już chyba za sobą.

W praktyce takie stwierdzenia powodują obniżanie znaczenia social mediów. Skutkują przeniesieniem uwagi marketerów i ich zasobów gdzie indziej, na inne działania. Doba nie jest z gumy, więc np. rozwijanie własnego bloga zazwyczaj oznacza mniej czasu na media społecznościowe.

Jedno nie musi wykluczać drugiego, ale ostatnie kilkanaście lat udowodniło z całą mocą, że marki, które zamiast skupiać się wyłącznie na kanałach „własnych”, postawiły na SM, ogromnie na tym skorzystały. Opłaca się być mocnym tam, gdzie jest uwaga, czas, zaangażowanie naszych odbiorców, a ona jest w SM. Wg najnowszego badania Gemiusa średni dzienny czas w social mediach w Polsce to 2 godziny dziennie, więc to się raczej nie zmieni.

Poza tym warto zadać sobie pytanie, czy w internecie jakiekolwiek kanały są faktycznie w pełni „własne”, bo przecież na reguły Gmaila wpływające na dostarczalność e-maili i algorytmy Google’a decydujące o wejściach na strony www też nie mamy żadnego wpływu.

Traktowanie SM wyłącznie jako „platformy reklamowej” byłoby niepotrzebną kapitulacją, rezygnacją z wielu możliwości, które te serwisy oferują. Większość marek po prostu na tym straci.

Wyjątki? Marki z ogromną rozpoznawalnością i obecnością offline’ową, takie jak Żabka, Rossmann, czy Lidl, które pojawiają się w nagraniu jako przykłady „wychodzenia” lub chociaż ograniczania obecności w mediach społecznościowych. No cóż… bez 10 000 sklepów stacjonarnych (Żabka) nie próbujcie tego w domu.

Więc ostatecznie zmiany nie „powinny nas martwić”. Zawirowania techniczne to w social mediach chleb powszedni, ale też szansa dla tych którzy będą potrafili je zrozumieć i wykorzystać.

PS O co innego chodziło też Mosseriemu (szef IG) przywołanemu na początku materiału wideo. Mówił o innym rozłożeniu wagi, która jest przypisywana dużym i małym twórcom oraz o dowartościowaniu tych mniejszych. Każdy więc – nawet posiadając mniejszą liczbę obserwujących – ma zyskać szansę na dotarcie do większej liczby osób. I to też raczej dobra wiadomość.